Repertuar

Szklana menażeria

Tennessee Williams

Reżyseria: Lech Mackiewicz

Premiera:

Czas trwania: 90 minut

Sprawdź terminy

Galeria

Trailer

Plakat

Szczegóły

Dramat autorstwa Tennessee Williamsa wystawiony na Broadwayu w 1945 roku. Opowiada o rodzinie, w której u boku samotnej matki i brata żyje Laura, dziewczyna, której trudno odnaleźć się w realnym społeczeństwie, jej tragicznie utraconych marzeniach i rozpadzie rodziny. Przez fabułę przewija się tytułowa kolekcja szklanych figurek dziewczyny. Wiele z wątków dramatu zawiera odniesienia do biografii Williamsa. Dramat ten został uznany przez amerykańskich krytyków za najlepszą sztukę sezonu, w którym odbyła się jego premiera. Uchodzi za jedno z najbardziej znanych dzieł autora. Wystawiany był wielokrotnie na deskach teatrów, w tym również polskich. Doczekał się również wielu ekranizacji, m.in. w 1950, 1973, 1977 i 1987 roku.

tłumaczenie, adaptacja i reżyseria: Lech Mackiewicz scenografia: Jerzy Szafjański kostiumy: Katarzyna Florysiak ruch sceniczny: Paweł Matyasik opracowanie muzyczne: Damian neogenn Lindner światła: Michał Gilka, Przemysław Kluj asystent reżysera: Ernest Nita

Terminy


Obsada

Recenzje

„Szklaną menażerię” Tennessee Williamsa, arcydzieło amerykańskiego dramatu, ostatnio widziałem w teatrze w Kaliszu w marcu 2011 roku. Wrażenia ze spektaklu miałem wtedy mieszane: bardzo podobała mi się gra aktorska Bożeny Remelskiej grającej Amandę, w ogóle nie podobała mi się natomiast rola Laury, granej przez Katarzynę Kilar. W spektaklu nie było też „szklanej menażerii” – reżyser uwspółcześnił sztukę, zamiast realistycznych dekoracji decydując się na budowę dość abstrakcyjnej konstrukcji z półek zastawionej niebieskimi pluszowymi konikami. Spektakl zapadł mi jednak w pamięci, tak że kiedy dowiedziałem się o premierze sztuki Williamsa w teatrze w Zielonej Górze, postanowiłem pojechać tam i porównać te dwa przedstawienia. „Szklana menażeria” w Lubuskim Teatrze w Zielonej Górze jest całkiem innym przedstawieniem od tego, które zapamiętałem z Kalisza – innym i lepszym, momentami bardzo dobrym: począwszy od surowych ale zachowujących realizm dekoracji (wnętrza domu amerykańskiej rodziny są obramowane deskami, pochodzącymi jakby z drewnianego ogrodzenia, co podkreśla jej zdeklasowanie) przez starannie dobraną oprawę muzyczną, dalej „szklaną menażerię”, która tu naprawdę składa się ze szklanych i porcelanowych figurek zwierząt, aż po grę aktorów. „Szklana menażeria” jest dramatem na tyle znanym, że chyba nie ma tu potrzeby streszczać akcji. Troje postaci przeżywa dramat rodziny, w którego centrum jest niepełnosprawna córka – Laura. Wreszcie – jak w greckiej tragedii – dochodzi do perypetii w postaci pojawienia się czwartej postaci i ponownej utraty złudzeń. Do sukcesu przedstawienia w Lubuskim Teatrze przyczyniają się przede wszystkim panie: Elżbieta Donimirska grająca Amandę i Alicja Stasiewicz w roli córki Laury. Elżbieta Donimirska bardzo dobrze weszła w rolę toksycznej matki żyjącej wspomnieniami swojej „świetnej młodości”, obecnie zatruwającej życie dzieci… dążeniem tylko do ich dobra. Postać ponadczasowa – w iluż rodzinach jest taka matka, a później teściowa? Elżbieta Donimirska gra Amandę inaczej niż Bożena Remelska, zapamiętana przeze mnie z Kalisza, obie prezentują jednak wysoką klasę. Jeszcze większe słowa uznania należą się Alicji Stasiewicz, której rola w dramacie jest przecież najtrudniejsza do zagrania. Aktorka znakomicie wcieliła się w rolę niepełnosprawnej Laury, która nie może nawiązać relacji z innymi ludźmi, przeżywa piekło alienacji, nagle, na skutek niezwykłego zbiegu okoliczności, otrzymuje szansę wyjścia z tego piekła, przez kilkanaście minut jest w raju, aby potem znowu pogrążyć się w rozpaczy. Myślę, że widzowie na długo zapamiętają postać utykającej, skulonej w sobie Laury, zwłaszcza scenę, w której upada na podłogę, wijąc się w konwulsjach. Jeśli miałbym coś doradzić aktorce i reżyserowi, to lepsze opracowanie sceny, w której w finale Laura dowiaduje się prawdy o Jimie (przydałoby się więcej ekspresji, powrót z raju do piekła nie jest ukazany wystarczająco wyraziście) oraz rezygnacja z końcowego krzyku Laury – cicha rozpacz mówi więcej niż krzyk. Na tle obu aktorek dwóch odtwórców męskich ról wypada trochę gorzej, nad warsztatem aktorskim musiałby zwłaszcza jeszcze trochę popracować aktor grający Toma, brata Laury, ogółem jednak spektakl jest dobrze zagrany. Na „Szklaną menażerię” do Zielonej Góry pojechałem ze Śremu rowerem, przy okazji odwiedzając też galerię BWA w Zielonej Górze. Była to dopiero moja trzecia wizyta w tym teatrze. Mam nadzieję, że będę miał okazję zobaczyć jeszcze inne sztuki w nim wystawiane. http://srem.blog.pl/, Andrzej Matras

**************************************************************************************************************** Kruchość losu i ludzka wrażliwość

Tom (Aleksander Stasiewicz) na początku spektaklu otwiera prawdziwe okno i wpuszcza na widownię trochę słonecznego światła. Ten widok "na miasto" to tylko chwila. 

Podkreślająca późniejsze zamknięcie bohaterów słynnej sztuki Tennessee Williamsa (premiera na Broadwayu w 1945 r.). w pułapce niespełnionych marzeń, rozgoryczenia własną niemocą, życiem przegranym... Drewniane palety, użyte przez scenografa Jerzego Szafjańskiego do budowy mieszkania bohaterów "Szklanej menażerii", tylko podkreślają powszechność i nijakość ich egzystencji. Gdzie Amanda - opuszczona przez męża matka (Elżbieta Donimirska) - tak bardzo chciałaby wyswatać niepełnosprawną córkę Laurę (Alicja Stasiewicz). Gdzie syn Tom kiedy tylko może, ucieka od "takiego życia". Do kina...

Jest w spektaklu w reżyserii Lecha Mackiewicza (również tłumaczenie i adaptacja dramatu) ujmująca klimatyczność. Kruchość losu, ludzka wrażliwość zaklęta w kolekcję szklanych figurek, ale też pięknie dobrana przez niezastąpionego Damiana Neogenna Lindnera muzyka.

Poezja gestu - gdy Laura i Jim (Ernest Nita) zastygają w miłosnej, choć niespełnionej, "choreografii". I takie perełki, jak nagłe podnoszenie igły gramofonu i cisza... "Ty egoisto!" w finale w ustach Elżbiety Donimirskiej aż wbija w fotel. Ale "Szklana menażeria" w Lubuskim Teatrze (przedstawienie zrealizowano z inicjatywy aktorów) to spektakl Alicji Stasiewicz. Jej utykająca, drapiąca się po rękach, coraz bardziej wycofana Laura cały czas przyciąga uwagę, wzbudza czułość, roztkliwia. To wyrzut sumienia dla rodziny, która rodziną być przestaje. Zdzisław Haczek, Gazeta Lubuska, 04.10.2016 r.

walk_icon Wirtualny spacer