Repertuar

Po prostu Leon po prostu

Przemysław Grzesiński

Reżyseria: Robert Czechowski

Premiera:

Czas trwania: 75 min

Zajawka

Sprawdź terminy

Galeria

Plakat

Szczegóły

„Po prostu Leon po prostu” Przemysław Grzesiński Reżyseria: Robert Czechowski Prapremiera:  3 kwietnia 2011 scenografia: Jan Polivka kostiumy: ElżbietaTerlikowska opracowanie muzyczne: Damian – Neogenn – Lindner reżyseria ruchu:  Alexandr Azarkevitch Spektakl w istocie swej komedią jest i nie jest. Jest, ponieważ widzowie otrzymują barwne widowisko, żywe, nasączone dowcipem dialogi. Śmieszą przerysowane postacie utyskującej Żony (świetna rola Anny Haby, zwłaszcza w scenie odkurzania mieszkania), gromiącej syna Matki, rodem z witkacowskiego dramatu (tytułowa Matka Witkacego też przecież była rodzicielką Leona) w brawurowym wykonaniu znakomitej Elżbiety Donimirskiej. I zarazem komedią nie jest, ponieważ ten śmiech jest przerwany refleksją, w jak bardzo sformalizowanym, zautomatyzowanym świecie żyjemy. Ile pozostało w nas dziecięcej naiwności i ciekawości w odkrywaniu świata? Czy naprawdę trzeba być w powszechnej opinii ofiarą losu, infantylnym półgłupkiem tylko dlatego, że chce się przerwać zaklęty krąg panujących frazesów i komunałów? Po prostu Leon po prostu to zatem raczej tragifarsa, groteskowy portret nas samych, gra z formą i gra formą. Kto da się zwieść tej formie, zobaczy spektakl z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Kto dostrzeże w nim gombrowiczowskie perskie oko, zapyta za Gogolem: Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie? Szymon Świdnicki, Dziennik Wielkopolski Leon  Kłopotek – Marek Sitarski Żona ? Anna Haba Matka ? Elżbieta Donimirska Teściowa – Elżbieta Lisowska-Kopeć Klientka I ? Marta Frąckowiak Klientka II ? Karolina Honchera Klientka III ? Hanna Klepacka Pani Psycholog ? Tatiana Kołodziejska Pan Ludwik, czyli Ludwiczek ? Janusz Młyński Edmund (wujek Leona) ? Aleksander Podolak Jadwiga ? (ciotka Leona)  – Tatiana Kołodziejska Krzysztof (Chris) ? Ernest Nita Józef – (wujek Żony Leona)  – Jerzy Kaczmarowski Stanisława ? (ciotka  Żony Leona)  – Beata Sobicka-Kupczyk Pelagia (Pela) – Marta Frąckowiak Kobieta z ekranu  ? Anna Haba/ Chabowska Mężczyzna z ekranu -  Ernest Nita Ryszard III, książę dworcowy – Aleksander Podolak Dworzanin dworcowy -  Marcin Wiśniewski Herold dworcowy ? Jerzy Kaczmarowski Kwiecień – rezerwista I  – Piotr Charczuk Pierwszy ? rezerwista II -  Łukasz Kucharzewski Sowa ? rezerwista III – Wojciech Brawer sierżant Moździerz  – Piotr Lizak Diana ? prostytutka ? Karolina Honchera Roksana ? prostytutka ? Kaja Bień Luiza ? prostytutka – Hanna Klepacka Lidka – Pańcia z Australii ? Kaja Bień

Terminy

Aktualnie nie gramy tego spektaklu

Obsada

Recenzje

Po prostu Leon po prostu - Dziennik Teatralny, 21.06.2011.   Czy praca w charakterze sprzedawcy odkurzaczy przynosi wstyd przed rodziną? A może staje się okazją do ciekawych obserwacji społecznych? I co ma z tym wspólnego wada wzroku? To pytania, które nasuwają się w związku ze spektaklem ?Po prostu Leon po prostu? (...). Dramat napisany specjalnie dla Lubuskiego Teatru w Zielonej Górze przez Przemysława Grzesińskiego to komedia o specyficznym charakterze. Na wielu płaszczyznach zrywa z tym, do czego jesteśmy przyzwyczajeni nie tylko w komedii, ale w teatrze w ogóle. Tak jest chociażby w przypadku znakomitych kostiumów przygotowanych przez Elżbietę Terlikowską. Pomagają one skonstruować świat, który w warstwie wizualnej sprawia wrażenie zupełnie odrealnionego. Ową ?realność? nadrabiają jednak z nawiązką karykaturalne postaci bohaterów otaczających tytułowego Leona. Świetne kreacje stworzyły tu Anna Haba, Elżbieta Donimirska i Elżbieta Lisowska-Kopeć. Kobiety pojawiające się w otoczeniu głównego bohatera stanowią przezabawny (i trochę straszny) kolaż stereotypów i przesądów. W komedii taka schematyczność nie razi, a w tym przypadku jest dodatkowym walorem. Rzeczywistość Leona to jednak nie tylko osaczające go kobiety. To również kolory, których Leon, niestety, nie rozróżnia, a okazuje się to kluczową umiejętnością w handlu odkurzaczami. Barwy urastają w spektaklu do rangi sposobu organizacji świata, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę również pomysłową scenografię przedstawienia. W ?Po prostu Leon po prostu? ważną rolę odgrywają także różnego rodzaju odniesienia. Obejmują one popkulturę (?Dzień świra? jest tu ważnym kontekstem), jak również klasykę, najnowszej poezji nie omijając (pojawia się choćby ?Matka odchodzi? Różewicza). Opresyjna jest bowiem nie tylko rodzina, ale także sfera społeczna i kulturowa. Odkurzacz staje się tu nie tylko sprzętem codziennego użytku, ale i symbolem ciągłego i nieselektywnego pobierania bodźców z otoczenia. Na Leona oddziałuje niemal wszystko. Nic dziwnego, że ma on poczucie, iż całe otoczenie chce sterować jego życiem. Choć to komedia mająca pociągać za sobą refleksję nad współczesnością, autentycznie śmieszy. Pytania o sens egzystencji sprawiają wrażenie naturalnych, niewymuszonych. Akcja toczy się wartko i nie jest podporządkowana jedynie szybko zmieniającym się gagom. Główna rola w spektaklu przypadła Markowi Sitarskiemu. Stworzył on postać nieco bezradnego, rozczulającego mężczyzny, który ma trudności z dostosowaniem się do panujących norm. W spektaklu ?Po prostu Leon po prostu? występują wszyscy aktorzy zatrudnieni w zielonogórskim zespole. Przedstawienie to bezapelacyjnie dowodzi, że znajdują się oni w świetnej dyspozycji. Dowodzi również, iż Teatr Lubuski nie boi się ciekawych, a zarazem nietypowych, rozwiązań. Do nich wszak należy ?Leon? ? komedia bardzo charakterystyczna. Barbara Englender Dziennik Teatralny Katowice 21 czerwca 2011 *****************************************************************************************************************

Joanna Marcinkowska, O życiu po prostu o życiu, Teatralia Kraków

Czasami entuzjastyczne zapowiedzi premier potrafią zrobić więcej złego niż dobrego. Jeżeli dzieło okaże się słabe, to czujemy się dużo bardziej rozczarowani, niż gdybyśmy darowali sobie lekturę prasowych uniesień. Tak było w przypadku spektaklu "Po prostu Leon po prostu" w reż. Roberta Czechowskiego w Teatrze Lubuskim. Wszelkie ulotki i plakaty "krzyczały" wręcz o świetnej komedii, a wyszła z tego jedynie średnia, nieco humorystyczna opowiastka. Przy szukaniu swoich miejsc w rzędach foteli, towarzyszy nam ruchomy obraz. Na konstrukcjach, wykonanych z plastikowych rurek, tworzących ściany, kanapę i pufy w przezroczystych obudowach, siedzą aktorzy. Wykonują powolne, mechaniczne, indywidualne ruchy. Każdy dysponuje kawałkiem własnej przestrzeni, nie wchodząc z nikim w interakcję. Ten obraz koresponduje z początkiem "Wizyty starszej pani" (spektaklem, który miał swoją premierę w Zielonej Górze w 2008 roku), gdzie akt otwierający spektakl był bardzo podobny. Tam również przedstawienie rozpoczynała zbiorowa scena, gdzie wolne poruszanie się aktorów obrazowało nudę i marazm małego miasteczka. W "Leonie" było to bardziej znużenie i obojętność. Głównym bohaterem jest Leon Kłopotek (Marek Sitarski), który sprzedaje odkurzacze. Jego na pozór spokojne i ustabilizowane życie, to w gruncie rzeczy zagubienie pośród rozkrzyczanych kobiet (żony i matki) i próba funkcjonowania w absurdalnym świecie skomplikowanych relacji międzyludzkich. Wydaje się, że jedyną normalną i rozsądną osobą wśród dziwnych członków rodziny i zaskakująco zachowujących się sąsiadów, jest Pan Ludwik (Janusz Młyński). Rozmowa Ludwika z Kłopotkiem zaczyna i kończy spektakl. Przy mądrości i spokoju Pana Ludwika Leon przypomina niedojrzałego chłopca, który potrzebuje wskazówek dotyczących dalszego życia. W tym spektaklu mamy do czynienia z ciekawym kontrapunktem, jeśli chodzi o kompozycję wizualną. Mianowicie - tytułowy bohater jest daltonistą, natomiast świat, w którym żyje uderza pięknem kolorów. Postaci noszą pomysłowe, wykonane z pianki kostiumy, autorstwa Elżbiety Terlikowskiej. W ten sposób zostaje podkreślona karykaturalność ich zachowań, ponadto kojarzą się z postaciami z jakiejś pozaziemskiej rzeczywistości. Mocnym punktem jest tutaj niesamowite światło, które subtelnie buduje nastrój kolejnych scen i tworzy niezwykłe cienie. Rurkowe meble natomiast są rozwiązaniem mobilnym, ponieważ zrobione są z oddzielnych części, które mogą służyć zarówno za stół, jak i za krzesło. Te wszystkie elementy składają się na nieco odrealniony świat bohatera sztuki. Tekst sztuki "Po prostu Leon po prostu" można porównać z dramatem "Dzień świra". Piętrzą się gorzkie sytuacje, które oglądane z boku wywołują salwy śmiechu. Ten spektakl jest jednak mętny treściowo, a większość dialogów podawanych jest w formie krzyku, co po jakimś czasie męczy. Nie ma tu właściwie ani napięcia ani interesującej, zaskakującej akcji, co sprawia, że kolejne działania sceniczne nie zajmują uwagi. Sztuka przedstawia obraz człowieka jako istoty tragicznej, zagubionej, a jednocześnie groteskowej. I pokazuje, że koloryt światu nadają ludzie, z którymi mamy do czynienia na co dzień. 3 listopada 2011

walk_icon Wirtualny spacer