Repertuar

Mroczna gra albo historie dla chłopców

Carlos Murillo

Reżyseria: Karolina Maciejaszek

Premiera:

Czas trwania: 90 min

Sprawdź terminy

Galeria

Plakat

Szczegóły

„Mroczna gra albo historie dla chłopców” Carlos Murillo Reżyseria: Karolina Maciejaszek Premiera: 12 czerwca 2011 Świat internetu stał się codziennością, a wirtualna rzeczywistość na dobre zagościła w naszym życiu. Cyberprzestrzeń to także miejsce, gdzie kreujemy wizerunek własny i innych. Miejsce, w którym możemy być tym, kim chcemy. W świecie tym doskonale porusza się Nick, główny bohater sztuki, dla którego sieć staje się przestrzenią do przeprowadzenia niebezpiecznego eksperymentu. Manipulacja prawdą i fikcją, bezkarność anonimowości i trudność utrzymania nad tym kontroli – to tylko niektóre z rzeczy, z którymi zderzymy się w przedstawieniu. Obsada: Anna Haba Hanna Klepacka Wojciech Brawer Ernest Nita Aleksander Podolak Dawid Rafalski

Terminy

Aktualnie nie gramy tego spektaklu

Obsada

Recenzje

Mroczna gra albo historie dla chłopców - Teatralia Kraków, 27.02.2012.

Mówi się, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Na przykład tak bardzo przyzwyczailiśmy się do obecności Internetu w naszym życiu, że wciąż zachłystujemy się jego możliwościami, zapominając o niebezpieczeństwach, jakie ze sobą niesie. Coraz rzadziej wspomina się już o tym, jakie pole do popisu daje anonimowość w sieci. Powstały niedawno w zielonogórskim Lubuskim Teatrze spektakl "Mroczna gra albo historie chłopców" w reżyserii Karoliny Maciejaszek przypomina o tej kwestii w mocno obrazowy sposób.

Kilka miesięcy temu polskich kinomanów zelektryzował film "Sala samobójców" w reżyserii Jana Komasy. "Mroczna gra..." porusza podobną tematykę - Internet staje się dla młodych osób (choć nie tylko) obsesją, jedyną formą kontaktu z innymi. W filmie trójwymiarowa komnata daje schronienie grupie ludzi, całkowicie zastępując im rzeczywistość. W spektaklu wykreowana przez Nicka (Ernest Nita) Rachel staje się całym światem dla nieśmiałego Adama (Dawid Rafalski). Obydwa obrazy pokazują emocjonalne zatracenie się, które podszyte jest złudzeniem bliskości.

Na czarnym tle jaskrawo widać kolory. Scenografii prawie nie ma, ale łóżko (śnieżnobiałe), krzesła i kilka mikrofonów wystarczają w zupełności. Tworzenie czegoś w Internecie również nie wymaga zbyt wielu rekwizytów. Ponadto najczęściej odbywa się ono wieczorami, kiedy jedynym źródłem światła w pokoju jest ekran komputera. Bohaterów przedstawienia jest niewielu, za to każdy z nich jest niezwykle wyrazisty. Możemy podziwiać znakomite aktorstwo, szczególnie w wykonaniu Ernesta Nity. Ten świetnie rozwijający się artysta umiejętnie prowadzi swojego bohatera poszukującego tożsamości. Spektakl rozgrywa się na dwóch planach: realnym i metaforycznym. Na proscenium znajdują się główne postaci, natomiast z tyłu, za granatowymi, plastikowymi ściankami, siedzą bohaterowie symboliczni. Są głosami internautów, którzy wszystkie zdarzenia komentują swoim zachowaniem i strojami. Można potraktować ich także jako swego rodzaju alter ego każdej z postaci. Ten podział stanowi komentarz do świata rzeczywistego oraz internetowej fikcji.

"Mroczna gra..." zwraca uwagę na nadrzędną wartość słów w wirtualnym świecie, w którym kontakt z ludźmi nawiązuje się przede wszystkim na wszelkiego rodzaju czatach i forach. Przydługie nieco dialogi bohaterów wypowiadane są precyzyjnie i wsączają się w mózg widza, skutecznie go opanowując. A wszystko zaczyna się od niewinnego ogłoszenia w Internecie. Jego pierwsze słowa "Chcę się zakochać" uruchamiają lawinę wydarzeń. Nickowi przychodzi do głowy pomysł manipulacji, zabawienia się uczuciami młodego chłopaka, który jest autorem wpisu. Jednak Nick przestaje panować nad kreowaną postacią, wszystko wymyka mu się spod kontroli. Natomiast konsekwencje okazują się bardziej przerażające, niż można było przypuszczać. Spektakl przypomina, że sieć staje się często polem do działania ludzi, którzy bezkarnie wypróbowują innych i bawią się ich kosztem, zmuszając do przekraczania kolejnych "Progów Naiwności".

Retrospekcja sprawia, że całość ma łagodniejszą wymowę. Jednocześnie dobitniej uświadamia rzecz przerażającą - że człowiek po doprowadzeniu do zbrodni jest w stanie normalnie żyć i poprawnie funkcjonować. Własne czyny uznaje przy tym za część stworzonej przez siebie fikcji. "Mroczna gra..." stawia ponadto pytanie o prawdziwy ładunek emocjonalny ogłoszeń lub wpisów zamieszczanych w Internecie: "Chcę się zakochać" może oznaczać także "Chcę się zabić", "Chcę pomocy", "Chcę mieć przyjaciela", a może przede wszystkim "Chcę z kimś porozmawiać", "Chcę czuć się potrzebny"... Każde z tych haseł świadczy o samotności, która każe ludziom szukać bliskości (choćby pozornej) w rzeczywistości wirtualnej. A przecież jest tam tak wielu, którzy chętnie tę potrzebę kontaktu w okrutny sposób wykorzystają.

Joanna Marcinkowska Teatralia Kraków Nr 8 (8) 27 lutego 2012

********************************************************************************************************************

Mroczna gra albo historie dla chłopców - Gazeta Lubuska, 17.06.2011.

"Mroczna gra albo historie dla chłopców" w reż. Karoliny Maciejaszek w Lubuskim Teatrze w Zielonej Górze. Pisze Zdzisław Haczek w Gazecie Lubuskiej.

"Mroczna gra albo historie dla chłopców" to swoista teatralna odpowiedź na kinowy przebój "Sala samobójców". Spektakl Lubuskiego Teatru wygrywa: od ofiar złej zabawy w sieci nie dzieli nas ekran.

Początek irytuje zmasowanym atakiem słowa. Nick (Ernest Nita) "tokuje" i "tokuje". Przedstawia swoją filozofię i postrzeganie świata, w którym roi się od frajerów. Naiwnych, głupich nadwrażliwców. Ale to słowo w całej swej masie jest potrzebne, bo internet właśnie słowem się karmi, słowem zapładnia wyobraźnię. I słowem zabija.

Nick zarzuca w sieci przynętę. Wabi na sympatyczną nastolatkę. Skusi się Adam (Dawid Rafalski), marzący o miłości. Potem wystarczy utrzymać wirtualną więź, zaaranżować spotkanie w realu (Nick przedstawia się jako brat dziewczyny), przypuścić atak, upokorzyć. I dalej - uruchamiając kolejne postacie spoza przypominającej ekran pleksy (Wojciech Brawer, Aleksander Podolak) - naciskać, szantażować, dobić... Z cynizmu nie otrzeźwia Nicka matczyne (Hanna Klepacka) uderzenie w twarz. A ukochana (Anna Haba) nie uwierzy Nickowi. Tak dobrze trzyma się maska...

Karolina Maciejaszek, która sztukę "Mroczna gra albo historie dla chłopców" Carlosa Murillo (w przekładzie Krzysztofa Puławskiego) prapremierowo wyreżyserowała na deskach Lubuskiego Teatru - aktorów poprowadziła

Ernest Nita (z lewej) i Dawid Rafalski z naturalnością wcielają się w nastolatków. "Mroczna gra albo historie dla chłopców" była jedną z 12 sztuk, prezentowanych w ramach I Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego - Pro Vinci.

z wyczuciem, wręcz koncertowo. Sceny spotkania nastolatków w realu wypadają naturalnie i aż kipią od emocji. Wystarczają prosto gesty, zawieszone słowa.

Jeśli do tej pory podziwialiśmy talent Ernesta Nity ("Przyjazne dusze", "Spot"), sprawność, z jaką bryka w "Księdze Dżungli", chodzi po ścianach w "Po prostu Leon po prostu", to w "Mrocznej grze..." stworzył swoją najlepszą kreację w dotychczasowej pracy w Zielonej Górze. Jego rekin internetowej sieci to tryumfator pozorny. Jeśli król, to tylko kłamstwa, a w rzeczywistości największy frajer. Groźny wirtualnie, w realu wielki przegrany, przytłoczony kompleksami, niedowartościowany. Takiego Nicka pokazuje nam Ernest Nita z "rozbrajającą szczerością".

"Mroczną grę..." polecam szczególnie młodym widzom. Niech jednak spróbują zbłądzić pod strzechę świątyni Melpomeny na własną rękę, bo przez kilka "brzydkich" wyrazów, padających w sztuce, wyprawa "ze szkołą" może nie dojść do skutku.

"Chłopcy źle się bawią" Zdzisław Haczek Gazeta Lubuska nr 140 17-06-2011

*******************************************************************************************************************

Katarzyna Skowronek, Prawda czy bzdury?, Dziennik Teatralny Katowice

Drugiego dnia XI Festiwalu Dramaturgii Współczesnej "Rzeczywistość Przedstawiona“ (16.10) na deskach Teatru Nowego w Zabrzu widzowie mieli okazję zobaczyć "Mroczną grę albo historie dla chłopców" wyreżyserowany przez Karolinę Maciejaszek. Spektakl, który pokazuje, do czego może prowadzić zabawa w twórcę Sztuka autorstwa Carlosa Murillo wystawiona przez Lubuski Teatr w Zielonej Górze przedstawia wspomnienia z czasu młodości Nicka, który - jak twierdzi - dla zapewnienia sobie rozrywki, a w rzeczywistości próbując zniwelować uczucie samotności, zatapia się w świat Internetu, bawiąc się w tworzenie różnych osobowości. Napotyka na ogłoszenie nastoletniego Adama szukającego miłości i pragnąc jedynie wykorzystać jego naiwność, rozpoczyna grę, nie będąc świadomym konsekwencji tej zabawy. Szybko i sprawnie tworzy wirtualną Rachel, która jest uosobieniem wszystkich pożądanych przez Adama cech. Godzinne rozmowy na czacie powodują rozwój uczuć nie tylko Adama do Rachel, ale i Nicka do Adama. Pragnąc również dla siebie uczucia, jakim Adam darzy dziewczynę, Nick postanawia wpleść do zabawy samego siebie, przedstawiając się jako brat Rachel. Widząc, że jego starania nie przynoszą skutku i uczucie Adama do nieistniejącej dziewczyny jest dużo silniejsze niż do prawdziwego Nicka, chłopiec postanawia wyeliminować konkurentkę. Wymyśla postać brutalnego ojczyma, który zabrania pasierbicy na spotkania z „ukochanym”, a w końcu ją zabija, wysyłając znalezione w sieci zdjęcia jakiejś zamordowanej dziewczyny do Adama. Wszystko to dzieje się w wirtualnym świecie, ale ma ogromny wpływ na świat rzeczywisty. Widząc cierpienia Adama, Nick postanawia się ukarać. Pod przykrywką kolejnej sieciowej postaci - funkcjonariuszki - zachęca do zamordowana siebie, wymagając jednocześnie wyznania miłości.

Spektakl ma nie tylko interesującą fabułę, ale także ciekawe wykonanie. Zdarzają się momenty wywołujące uśmiech, ale są też chwile zapierające dech w piersiach, co w dużej mierze jest zasługą wyśmienitej kreacji aktorskiej dwóch głównych bohaterów – w tych rolach: Ernest Nita i Dawid Rafalski (który za rolę Adama został nagrodzony) oraz muzyki.

Sztuka nie tylko pochłania uwagę widza, ale również skłania go do refleksji. Internet, poza wieloma udogodnieniami niesie również pewne zagrożenia, nawet dla tych, którzy zapierają się, że nie są naiwni. Pewne braki w rzeczywistości są uzupełniane sieciowymi ekwiwalentami, co nie jest dobre i nie działa na dłuższą metę. Zaciera się granica pomiędzy światem realnym i wirtualnym, która powoduje utrudnienie (a czasem nawet niemożliwość) odróżnienia tego co prawdziwe od tego, co jest jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni. W spektaklu doskonale pokazana jest to na przykładzie postaci z czatów, które to w rzeczywistości są tymi samymi aktorami z różnymi kostiumami, co podkreśla, jak łatwo wykreować w sieci nową osobowość i jak bardzo mogą one różnić się od tego, kto je stworzył.

Najlepszy teatr ma stawiać przed ludźmi lustro i nie tyle zachęcać, co zmuszać do refleksji. Ma prowadzić do granic niebezpieczeństwa, do granic mroku, tylko po to, by potem ukazała się głęboka refleksja – tego nauczył się główny bohater spektaklu na kółku teatralnym. "Mroczna gra albo historie dla chłopców" znajdują się bardzo blisko definicji 'najlepszego teatru'. 19 października 2011

walk_icon Wirtualny spacer