Repertuar

Łzy Ronaldo

Paweł Kamza

Reżyseria: Paweł Kamza

Premiera:

Czas trwania: 100 min

Sprawdź terminy

Galeria

Plakat

Szczegóły

„Łzy Ronaldo” Paweł Kamza Reżyseria: Paweł Kamza Scenografia i kostiumy: Izabela Kolka Muzyka: Paweł Moszumański Reżyseria ruchu: Anna Piotrowska Premiera: 16 czerwca 2011 Problem zagmatwanej historii Czeczenii ukazany poprzez losy czeczeńskich emigrantów w Polsce, z lekkim przymrużeniem oka i nie pozbawiony poczucia humoru. Na ile państwa i obywatele przyjmujący uchodźców z obszarów dotkniętych wojną, czy kataklizmem rzeczywiście angażują się w ich sytuację? Jak postrzegani są ?wypędzeni? – czy naprawdę liczyć mogą na jakiekolwiek zrozumienie i pomoc? Palący temat emigracji dotyczy przecież także Polaków. Czy jednak sami wyjeżdżając na Zachód i oczekując ciepłego przyjęcia równie ciepło odnosimy się do tych, którzy przyjeżdżają do nas? Obsada: Kaja Bień Anna Chabowska Elżbieta Donimirska Marta Frąckowiak Karolina Honchera Tatiana Kołodziejska Elżbieta Lisowska-Kopeć Piotr Charczuk Jerzy Kaczmarowski Piotr Lizak Janusz Młyński Marek Sitarski/ Łukasz Kucharzewski Marcin Wiśniewski

Terminy

Aktualnie nie gramy tego spektaklu

Obsada

Recenzje

Zróbmy sobie piekło

Łzy Ronaldo - Agnieszka Michalak, 22.05.2012. Nieczęsto się zdarza, żeby sztuka pisana na zamówienie nie tylko wyczerpywała zadany temat, ale przy okazji (a może przede wszystkim) trafnie, bez pychy i zadęcia, a z humorem i ironią nazywała rzeczywistość i stawiała ważne pytania o tożsamość, wolność czy tolerancję. Chociaż w tym przypadku zadanie autora było nieco ułatwione, bo Paweł Kamza sam narzucił problem uchodźstwa, który stał się dla niego punktem wyjścia do rozmowy z widzem o zwykłych ludziach zmuszonych do ucieczki od życia w strachu przed prześladowaniami, napadami i śmiercią. O Czeczenach, którzy trafili do Polski (Kamza był w Kazachstanie podczas pierwszej wojny czeczeńskiej). Twórca spektaklu zderza ze sobą dwie społeczności, dwie odmienne kultury, style życia, religie. I jak nietrudno zgadnąć konfrontacja goście-gospodarze nie skończy się happy endem, tylko fajerwerkami zakrapianymi benzyną i nienawiścią. Spektakl Kamzy jest głosem w dyskusji na temat traktowania w naszym kraju uchodźców, zatrudniania ich i stwarzania warunków do godnego życia, jednak nie mamy tu do czynienia ze spektaklem dokumentalnym, nie jest to też próba opowiedzenia historii Czeczenii. Reżyser kieruje reflektor na człowieka, który jak dzikie zwierzę znalazł się w nowym środowisku i musi walczyć o przetrwanie z tubylcami, którzy panicznie boją się obcych. Do upadłego będą bronić ?sprawiedliwości? i świętego spokoju na własnym podwórku. A podwórko? Takie jak setki innych w Polsce. Trzepak i ławeczka to centrum codziennej obowiązkowej rozrywki. Tu Stary Majtkowski (przerysowany jak należy Jerzy Kaczmarowski) rozprawia z Młodym Majtkowskim (dobra rola Marcina Wiśniewskiego) o polityce, beemce i innych ?bongobongo?. Tu słodka idiotka wuefistka Pola (Tatiana Kołodziejska), która przynajmniej stara się zrozumieć nowych sąsiadów ze Wschodu, opowie o imprezach integracyjnych, a Pani Janina (Elżbieta Lisowska-Kopeć), która Gogola od Googla nie odróżnia, o zbawiennym piciu soków z buraków i ?terrorystach? z Czeczeni, spóźniających się z czynszem. Dla tej sympatycznej grupki życie to przedwczorajsza gazeta, szemrane interesiki, starannie zamiecione schody i serek na śniadanie. Rutyną stają się opowieści o niespełnionych marzeniach i ciągłe narzekanie ? byle by było na co i na kogo. Wtedy i żyć łatwiej, i usprawiedliwienie łatwiej znaleźć. Kiedy jednak podwórko trzeba dzielić z obcymi, uśmiech z twarzy pryska, otwiera się furtka ?łatwy zysk, łatwy wyzysk?. Tym bardziej, że Czeczeńcy groszem nie śmierdzą, a już na pewno nie powinni mieć tu żadnych praw. Wystarczy, że przywieźli ze sobą demony przeszłości, które ich nawiedzają, dużo goryczy i kalectwo. Fotograf Kerim jest niewidomy, marzący o karierze Ronaldo Imragim nie ma nóg. Upokorzeni chcą żyć dalej i walczyć o swoje. Tylko dlaczego u nas? ? pytają polscy bohaterowie. Silne są zwłaszcza czeczeńskie kobiety. Podczas imprezy pod hasłem ?różnorodność przestrzenią dialogu? (przygotowanej zamiast amatorskiej inscenizacji Ożenku) gotowe podzielić się własnymi tragediami; sączą je w skupieniu, powoli przy zapalonych świecach. Historie o mordowanych dzieciach przeplatają się z opowieściami o zabijaniu mężów, poniżaniu i krwi. Czeczenki wśród Polaków nie szukają ani zrozumienia, ani litości. Chcą, by zaakceptowano to, kim są i w jakiej kulturze wyrosły. Akcję spektaklu Kamza przenosi w ruiny na tyłach Teatru Lubuskiego. Znakomicie oświetlona przestrzeń świetnie koresponduje z treścią sztuki: surowe, obdarte mury, które zaadoptowali czeczeńscy bohaterowie przywodzą na myśl ich zburzone rodzinne domy. Z ruin trafili do ruin. Uciekli z piekła i w nowym piekle się znaleźli. Tylko sąsiedztwo jakby inne ? obskurna kamienica, z której wychodzą ksenofoby, jak niepotrzebne robaki zatruwają powietrze, a ze wspólnego terenu robią pole walki. Kamza nikogo nie oszczędza. W jego opowieści nie ma jednoznacznie dobrych bohaterów, każdemu coś amputowano ? jednym nogi, innym sumienie. Każdy tu jest złamany przez historię, czy środowisko, w którym żyje. W tym świecie nie ma też nadziei ani na porozumienie, ani chociaż na wzajemnie nieprzeszkadzanie sobie w codziennym funkcjonowaniu. Autor zastanawia się, skąd w ludziach tyle nieuzasadnionej nienawiści. Kim jest emigrant (czy uchodźca) i dlaczego nie chcemy pamiętać, że pokolenie naszych dziadków było w podobnej sytuacji? Czy tylko Polacy mają prawo do cierpienia, a wszyscy wokół muszą nam pomagać i przyjmować z otwartymi ramionami? Być może nadszedł czas, żeby mocno stawiać te pytania.   Agnieszka Michalak 22.05.2012 r.  

Oni to tylko inni my

Łzy Ronaldo - Teatralia, 23.02.2012. Przestrzeń determinuje życie. To, w jakim miejscu człowiek się wychowuje, a później dorasta, oddziałuje na jego funkcjonowanie. Każdy najmniejszy szczegół ustosunkowuje go do świata. Jednak największy wpływ na jednostkę mają ludzie, bo przecież tak naprawdę to oni tworzą miejsca. Jeśli więc wrogowie oswoją sobie ten sam obszar, życie może stać się pasmem niepokojów i napięć. "Łzy Ronaldo" w reżyserii Pawła Kamzy w Teatrze Lubuskim to spektakl, który zwraca uwagę na prawo do własnej przestrzeni Paweł Kamza to reżyser, którego twórczość charakteryzuje się niezwykłą aktualnością, a przedstawienia odbywają się w przestrzeniach nieoczywistych. Dlatego od początku zwraca uwagę miejsce - spektakl "Łzy Ronaldo" grany jest poza oficjalnymi scenami teatru. Musimy przejść przez budynek i wyjść na jego tyły, żeby przenieść się do ukrytych w podwórzu ruin. Zanim jednak dojdziemy do siedzeń, zatrzymujemy się kilkukrotnie, obserwując akcję w podwórzu. Okazuje się, że toczy się tu normalne życie - plotki, interesy, zakupy. Kiedy zaś wchodzimy do właściwych ruin budynku, stajemy się niemymi świadkami małych tragedii i dramatów. Mamy bowiem do czynienia z uchodźcami z Czeczenii, którzy znaleźli w Polsce azyl. Widzimy biednych, często pozbawionych środków do życia, egzystujących raczej w zamkniętej społeczności. Wydaje się, że ich życie wygląda podobnie jak miejsce, w którym znaleźli schronienie. Wokół są przecież same brudne, "pokaleczone" mury, będące surową konstrukcją domu, a pozostałości filarów i ścian sugerują jedynie dawne rozmieszczenie pokojów. Bohaterowie borykają się z kalectwem, mają problemy psychiczne. Jeden porusza się na wózku, drugi jest ślepy. Ich życie jest jednak dowodem na to, że można funkcjonować niezależnie od trudności. Starają się za wszelką cenę normalnie działać, co dobitnie podkreśla otaczająca ich przestrzeń: kawałki ścian są wykorzystane w pełni, aktorzy poruszają się nawet nad głowami widzów - na zaaranżowanych balkonach. Ważnym elementem w spektaklu są przychodzące do bohaterów duchy - zjawy bliskich osób - z którymi rozmawiają. Przeszłość nieustannie miesza się z teraźniejszością, wspomnienia są wciąż żywe. Widz może odczuć, że ich poczucie bezpieczeństwa jest pozorne i krótkotrwałe. Ich sąsiadami są Polacy, którzy wynajmują im budynek i wcale nie traktują swoich lokatorów życzliwie, a wręcz straszą ich podniesieniem czynszu lub szukają innych sposobów na wykorzystanie (proponując na przykład sprzedaż samochodu po wygórowanej cenie). Wśród uchodźców wciąż obecna jest też obawa o status polityczny. Mają kawałek "własnej" przestrzeni, ale kim są w świetle prawa, w obcym kraju? "Łzy Ronaldo" to bardzo dobry spektakl, który może kojarzyć się z filmem "Z daleka widok jest piękny" w reżyserii Wilhelma i Anny Sasnalów. Film porusza podobną tematykę - kiedy z dużej odległości patrzymy na krajobraz polskiej wsi, widzimy sielski obrazek, ciszę i spokój. Jednak po przyjrzeniu się społeczności z bliska okazuje się, że niekoniecznie musi to być miejsce przyjazne. Często środowisko jest skonstruowane wedle okrutnej hierarchii, rządzącej się surowymi zasadami. Kiedy zmierzamy w stronę pięknie oświetlonych ruin, mamy raczej pozytywne odczucia, które jednak szybko zostają zweryfikowane. Okazuje się, że nie wystarczy mieć podobne marzenia czy uczucia, trzeba jeszcze wywalczyć sobie prawo do życia na wybranej przez siebie przestrzeni. A potem i tak często żyje się w strachu, borykając się nie tylko ze swoją przeszłością, ale też z lękiem przed nadejściem kolejnego dnia. 23 lutego 2012 Joanna Marcinkowska Teatralia    
walk_icon Wirtualny spacer