Repertuar

Honeymoon

Gabriel Barylli

Reżyseria: Zbigniew Najmoła

Premiera:

Czas trwania: 90 min

Sprawdź terminy

Galeria

Plakat

Szczegóły

HONEYMOON Gabriel Barylli Reżyseria: Zbigniew Najmoła Premiera: 24 kwietnia 2010 Przełożył Marek Szalsza Scenografia: Wojciech Stefaniak Opracowanie muzyczne: Damian – Neogenn – Lindner Komedia obyczajowa o związkach, jakie łączą kobiety z mężczyznami, pokazana oczami kobiet. Christine jest rozwódką czekającą na wielką romantyczną miłość, Linda na brak powodzenia u płci przeciwnej nie może narzekać, ale mężczyzn traktuje instrumentalnie, natomiast Barbara to szczęśliwa mężatka. Czy aby na pewno jednak wszystko jest tak oczywiste jak się wydaje? Sztuka Barylliego bawi i wzrusza, śmieszy i wprawia w zadumę. I tak jak życie jest nie do końca przewidywalna. Obsada: Marta Frąckowiak, Kinga Kaszewska – Brawer Tatiana Kołodziejska

Terminy

Aktualnie nie gramy tego spektaklu

Obsada

Recenzje

"Lejdis" w teatrze

Honeymoon - Teatralia Zielona Góra, 13.09.2010.

Świat to scena odwiecznej walki między kobietami a mężczyznami. Kiedy pojawiły się feministki społeczeństwo zobaczyło, że możliwa jest zmiana w sposobie myślenia o relacjach międzyludzkich. Spektakl Teatru Lubuskiego "Honeymoon" w reż. Zbigniewa Najmoły pokazuje świat kobiet "od środka". To rzeczywistość, w której tylko pozornie nie ma miejsca dla mężczyzn.

Trzy różne kobiety, każda ze swoją historią. Jedna jest po rozwodzie, druga właśnie się do niego szykuje, a trzecia cały czas poszukuje odpowiedniego kandydata. Scena kameralna, a na niej dopracowana w detalach scenografia, która nie pozostawia wątpliwości co do miejsca akcji. Widzimy wnętrze eleganckiego, nowoczesnego mieszkania o podłodze w kolorze stali i białych meblach. Centralne miejsce na horyzontalnej ścianie zajmują oszklone, rozsuwane drzwi. Prowadzą one na balkon, z którego widać szczyty wieżowców. Na tle jasnej, czystej przestrzeni wyraźnie odcina się czerwony aparat telefoniczny w kształcie ust. To z podłączonej do niego, automatycznej sekretarki słychać głosy mężczyzn. Oni tworzą zarówno tło, jak i oś tej historii.

Zachowanie kobiet i w pewien sposób przedstawiona historia przez cały spektakl kojarzą się z filmem "Lejdis". Trzy przyjaciółki, pochodzące z wyższych sfer, nieustannie narzekają na mężczyzn, żeby ostatecznie dojść do wniosku zupełnie przewrotnego. Bohaterkom wydaje się, że mogą żyć bez mężczyzn, którzy są tylko problemem lub możliwością zapewnienia rozrywki (np. w formie atrakcyjnych, zagranicznych podróży). Okazuje się jednak, że tylko pozornie kobiety są samowystarczalne. Podobnie jak w "Seksmisji" - kiedy pojawia się mężczyzna, nagle kobiety uświadamiają sobie potrzebę nawiązania z nim bliższej, możliwie trwałej relacji, wcześniej w absurdalny sposób ją negując i bawiąc się ich kosztem.
Honeymoon LUBUSKI TEATR IM. L. KRUCZKOWSKIEGO Zielona Góra

Sam spektakl również pod względem technicznym bardzo przypomina film: dopracowanie scenografii, prawdziwe jedzenie. Do tego gra (świetnych zresztą) aktorek, która momentami wydaje się być "odteatralniona" - nieco zbyt swobodna, naturalistyczna. Magiczne światło wyznacza natomiast przede wszystkim pory świątecznych dni (ponieważ akcja dzieje się w grudniu), sugerując tym samym upływ czasu. Na oprawę muzyczną składają się popularne piosenki sprzed kilkunastu lat. Końcową scenę spektaklu, kontrastującą z wcześniejszym głośnym, a momentami nawet agresywnym zachowaniem kobiet, wycisza padający za oknem śnieg. Tak, jakby miał on wytłumić wszelkie emocje, sprowadzić spokój w życie bohaterek: samotnych i stęsknionych w gruncie rzeczy za bliskością mężczyzny i prawdziwym uczuciem.

Spektakl jest pozytywny, choć mało konkretny - brakuje w nim wyraźnego punktu kulminacyjnego, jakiegoś zwrotu akcji, natomiast puenta wydaje się gdzieś gubić. To sprawia, że po pewnym czasie ta bardzo amerykańska, groteskowa, "nieznośna lekkość butów" na obcasach może zacząć męczyć banałem. "Honeymoon" to przewidywalna fabuła i proste przesłanie, dlatego na katharsis liczyć tam raczej nie można, ale fani komedii w stylu "Lejdis" zawiedzeni być nie powinni.

Joanna Marcinkowska
Teatralia Zielona Góra
13 września 2010

walk_icon Wirtualny spacer