Repertuar

Gracz

Fiodor Dostojewski

Reżyseria: Krzysztof Prus

Premiera:

Czas trwania: 90 min

Sprawdź terminy

Galeria

Trailer

Plakat

Szczegóły

Fiodor Dostojewski
reżyseria: Krzysztof Prus
scenografia: Marek Mikulski
obsada: Aleksy – Piotr Lizak Astley – Janusz Młyńsk Polina, M-lle Blanche – Anna Haba Generał – Aleksander Podolak Babcia – Elżbieta Donimirska inspicjent – Beata Sobicka-Kupczyk  
Wielkie pieniądze, wielka miłość, wielka przegrana. Adaptacja autobiograficznej powieści Fiodora Dostojewskiego opowiedziana z perspektywy człowieka opętanego przez dwie namiętności: do kobiety i do hazardu. Spektakl, pełen atrakcji aktorskich, muzycznych i plastycznych, ma dynamikę rozkręcającego się koła ruletki. Opowiada o namiętności, jaką niesie gra i grze, jaką jest namiętność.

Terminy

Aktualnie nie gramy tego spektaklu

Obsada

Recenzje

Czerwone, parzyste, passe...

Gracz - Gazeta Lubuska, 3.02.2012.  
Jednym z bohaterów spektaklu "Gracz" w Lubuskim Teatrze jest mrok. To z ciemności promień reflektora wydobywa kolejne postacie, ujawniając mroczną siłę uzależnienia od ruletki. Serce jest na przegranej pozycji. - To sen wariata, straszny, ale piękny sen - mówi o swoim spektaklu reżyser Krzysztof Prus, który zaadaptował na scenę powieść Fiodora Dostojewskiego. XIX-wieczny pisarz na napisanie "Gracza" miał zaledwie 26 dni. Gdyby nie wywiązał się z terminu, straciłby prawa autorskie do wszystkich swych utworów, także tych jeszcze nie napisanych. Z braku czasu na poszukiwania, wybrał temat dobrze sobie znany: hazard, od którego był uzależniony. Akcję umieścił w niemieckim uzdrowisku. To tu pojawia się Babcia (Elżbieta Donimirska), i choć biedujący Generał (Aleksander Podolak) i inni krewni bardziej oczekiwaliby telegramu o śmierci zamożnej nestorki. Trwa rozgrywka o rękę Poliny (Anna Haba), którą "coś" łączy z domowym nauczycielem Aleksym (Piotr Lizak). Sekundantem w grze, w której serce musi ustąpić hazardowi, jest Astley (Janusz Młyński). Już sam początek, kiedy w rytm dźwięków ruletki, promienie wydobywają z mroku twarze bohaterów, zwiastuje spektakl, gdzie światło (lub jego brak) odegra dużą rolę. I rzeczywiście, Prus operuje tu reflektorem umiejętnie, podkreślając, że między białym a czarnym są jeszcze półcienie. Reżyser dba o napięcie, choć emocje trzyma na wodzy. Tym sposobem, kiedy na ogół wyciszony Aleksy nagle strzela "Jawohl!", mamy prawdziwą eksplozję (brawo P. Lizak). Scena, gdy nauczyciel wiruje z przykutą do wózka staruszką, to już zupełne tornado. Wir, który zasysa i uzależnia. Jak ruletka. Ta jawi się w "Graczu" jako wirtualny element scenografii. Siłę nałogu mamy tu prawdziwą, W finale bohaterowie odrywają od stołu z ruletką i niosą przed sobą fantomy. Puste w środku... Kto jeszcze nie wie, że Elżbieta Donimirska jest wielką damą sceny, ten musi zobaczyć ją w "Graczu". Spijać z jej ust każde słowo, cieszyć każdym gestem... Wspaniała kreacja!
"Czerwone, parzyste, passe..." Zdzisław Haczek Gazeta Lubuska nr 28/03.02. 04-02-2012

Zagrać Dostojewskiego czy z Dostojewskim?

Gracz - Dziennik Teatralny, 23.01.2012.   Jeśli w dorobku Dostojewskiego można odnaleźć prace z gatunku wstydliwych, to powieść "Gracz", niewątpliwie ustępująca poziomem arcydziełom takim jak "Bracia Karamazow" i Biesy", zapewne podpada pod tę kategorię. Być może właśnie dzięki wyborowi tego tekstu Krzysztofowi Prusowi udało się przygotować rzetelne przedstawienie bez popadania w bałwochwalcze uwielbienie względem mistrza. Jego "Gracz" z pewnością przypadnie do gustu zwolennikom tradycyjnego teatru, nie znuży też, choć i nie zachwyci, bardziej poszukujących widzów Prus nie atakuje odbiorców gęstością znaczeń i wątków, ale stawia na prostotę, pozwalając postaciom odsłonić się (lub raczej: ukształtować) w dialogach. Tym sposobem ujawnia to, co fundamentalne dla pisarstwa Dostojewskiego, czyli dynamikę międzyludzkich relacji. Tytułowym graczem jest każdy z bohaterów i to nie tylko wówczas, gdy staje przy ruletce. W ascetycznej scenografii interesująco dopełnionej reżyserią świateł rozgrywa się dramat utkany z napięć między postaciami. Obserwujemy więc, niecierpliwie oczekującą na spadek po zamożnej babci, zubożałą rodzinę generała oraz adoratorów, otaczających jego pasierbicę, Polinę. W centrum kłębowiska konfliktów tkwi skomplikowana relacja dziewczyny z domowym nauczycielem, Aleksym, oboje oni bowiem zbyt mocno upokorzyli się przed sobą nawzajem, by mogli się kochać. Dążąc do wierności Dostojewskiemu, Prus zrezygnował z prób uwspółcześnienia powieści. Prostota scenografii idzie w parze z dbałością o historyczną adekwatność kostiumów oraz wiernością fabule. Otrzymujemy więc spektakl ?źródłowy?, który oddaje głos pisarzowi. Szacunkowi dla Dostojewskiego towarzyszy zaś szacunek dla tradycyjnych teatralnych form wyrazu. Prus poprzestaje bowiem na grze słowami, gestami, światłem, ciszą i dyskretną muzyką, dbając o zachowanie atmosfery powagi i poszanowanie symbolicznego wymiaru przestrzeni sceny. W rezultacie powstał spektakl bardzo ?teatralny?, który nie sili się na przezwyciężenie momentu sztuczności, towarzyszącego scenicznej ekspresji. Nie jestem przekonana, czy dążność do przybliżenia istoty ?dostojewszczyzny? wymaga takiego formalnego konserwatyzmu. Wydaje się bowiem, że aktualność arcydzieła polega między innymi na możliwości jego aplikowania do kontekstu, w jakim jest interpretowane. Innymi słowy, każda epoka ma swojego Dostojewskiego (Szekspira, Sofoklesa) i warto, by próby zmierzenia się z mistrzem obejmowały element innowacyjności oraz, co jest szczególnie na miejscu w przypadku autora ?Gracza?, dialogu. Ponadto, przyjęcie takiej tradycyjnej perspektywy utrudnia oddanie wyrazistości postaci stworzonych przez Dostojewskiego. Żaden z aktorów na scenie nie zawodzi, bohaterowie rosyjskiego pisarza mają jednak w sobie szaleństwo, którego nie sposób oddać poprzez grę właściwą teatrowi, nie bojącemu się elementu sztuczności. Być może to właśnie konwencjonalność sprawiła także, że chwilami zawodzi dystrybucja emocji na scenie. Niestety bowiem, odnajdziemy w spektaklu parę scen, takich jak pojedynek Generała z M-lle Blanche-lalką, które ocierają się o patos, tym zaś nie da się nadrobić pewnego braku w ?krwistości? postaci. Jako całość, spektakl Prusa trzyma jednak w napięciu, co jest poważnym osiągnięciem w przypadku wiernej adaptacji powieści psychologicznej. Reżyserowi udało się stworzyć widowisko, które włącza odbiorców w świat Dostojewskiego. I choć wydaje się, że relacja z arcydziełem powinna być dwustronna i obejmować próbę jego interpretacji z perspektywy współczesności, to spotkanie ze sztuką Prusa można potraktować jako punkt wyjścia do takiego dialogu z rosyjskim mistrzem. Urszula Lisowska Dziennik Teatralny 23 stycznia 2012  

Ruletka bardziej fascynuje niż miłość

Gracz - Gazeta Wyborcza, 27.01.2012.  
Spektakl narasta, narasta... i nie wybucha. Jest w nim jednak coś intrygującego, tajemniczego, trzymającego w napięciu. Warto go zobaczyć, mimo że kandydatem na hit klasycznego sezonu nie jest
To już druga po "Medei" Seneki Młodszego klasyczna realizacja na deskach zielonogórskiej sceny. Nie bez powodu Teatr Lubuski "odkopuje" teksty sprzed kilkuset lat. W ubiegłym roku obchodził 60-lecie istnienia, co stało się przyczynkiem, by cały sezon poświęcić właśnie klasyce.
"Gracz", powieść Fiodora Dostojewskiego, aż kipi wątkami autobiograficznymi. Rosyjski pisarz napisał ją w szaleńczym tempie - 26 dni, by móc spłacić długi i odzyskać pieniądze... stracone na ruletceZupełnie tak jak Aleksy, główny bohater utworu. W zielonogórskiej realizacji rolę tę powierzono Piotrowi Lizakowi, znanemu i pamiętanemu z "Pływania synchronicznego". Za dużo powiedzieć, że aktor "zagrywa się" tu bez opamiętania. Jest raczej bardzo wyważony. Ale jak już wpada w furię, to taką, która rozwala mury. Po Aleksym można było się jednak spodziewać bardziej wyrazistych emocji. Jest przecież obsesyjnie zakochany w Polinie, pasierbicy generała, u którego pracuje na służbie jako nauczyciel. To za jej sprawą idzie do kasyna po raz pierwszy, by wygrać dla niej fortunę. Wkrótce przekona się, że jego obsesja na punkcie kobiety przelewa się na grę. Że ruletka staje się bardziej wciągająca i fascynująca niż miłość do Poliny. Jak nietrudno się domyślić, Aleksy, pochłonięty chęcią zdobycia łatwej gotówki, gotowy wydać ostatnią monetę na grę, pewnego dnia przegra wszystko. Co czuje człowiek w takim momencie, kiedy na własne życzenie zostaje bez grosza? Przypuszczam, że bezsilność, wściekłość, rozpacz. Ale na scenie takich emocji zabrakło. Znakomita scena z Babcią (Elżbieta Donimirska). Wcześniej obecna w rozmowach bohaterów jako umierająca posiadaczka wielkiego majątku, na który krewni mocno liczą. Tymczasem Babcia pojawia się nagle i znikąd, w jak najlepszej formie. A skoro w małym, rosyjskim miasteczku (w dodatku o nazwie Ruletenburg) hazard jest jedną z głównych rozrywek, każe się zaprowadzić do kasyna. Wpada w szaleńczy wir gry, kręcąc się na gustownym wózku wokół własnej osi. Nie potrafi powiedzieć stop, co w konsekwencji prowadzi do utraty wszystkich pieniędzy. Scena, choć w pewnym sensie komiczna, w rzeczywistości budzi grozę. Pokazuje, jak hazard potrafi zahipnotyzować, opętać i wreszcie zgubić. Teatralizację "Gracza" na zielonogórskiej scenie, gdyby była filmem, można byłoby sklasyfikować jako thriller. Rzecz dzieje się w zaciemnionej scenografii, w tle kręcą się koła ruletki, z otchłani wyłaniają się manekiny. Spektakl może nie jest kandydatem na hit klasycznego sezonu, ale kusi mrocznym, tajemniczym klimatem. Trzyma widza w napięciu. I wciąga, jak pierwszy obrót ruletki.   Paulina Nodzyńska Gazeta Wyborcza Zielona Góra 27.01.2012 r.
walk_icon Wirtualny spacer